|
Fragment
książki Grzegorza Torzeckiego "Birma - Królowie i generałowie"
STAĆ
SIĘ MNICHEM
Shinbyu
– ceremonia inicjacji chłopców
Mnichami chłopcy zostają dopiero w wieku 16–20 lat. Wcześniej, gdy
mają 5–7 lat, muszą zostać wprowadzeni w społeczność buddyjską.
Odbywa się to w trakcie ceremonii Shinbyu. Uroczystość sfotografowana
niedaleko Paganu to wiejska wersja tej ceremonii. Obrzędy mają tam wyjątkowo
odświętną, niemal królewską oprawę, i uczestniczy w nich cała wieś.
Buddyjskie obrzędy poprzedza ludowa, animistyczna część tej ceremonii.
W okazałej procesji wszyscy udają się do największego drzewa
zamieszkanego przez ducha opiekuńczego regionu. Obejście jego siedziby równoznaczne
jest z przedstawieniem mu chłopców i powierzeniem ich jego opiece na
drodze do oświecenia, na którą niebawem wkroczą – tym razem pod
kierunkiem mnichów. Początkiem tej drogi będzie ogolenie głowy
dziecka, nadanie mu nowego imienia i w yrecytowanie za mnichem paru
fragmentów z sutr Buddy. Dzieci ubrane są w stroje królewskie. Złote
parasole chronią je przed słońcem, gdy dostojnie na koniach objeżdżają
wieś. Od prawie tysiąca lat powtarzana ceremonia przekazuje wszystkim i
utrwala w ich świadomości dwie prawdy: po pierwsze, przypomina, że
pochodzący z królewskiego rodu książę Siddhartha porzucił życie w
bogactwie, aby stać się Buddą, a więc droga do oświecenia wiedzie
przez wyrzeczenie; po drugie, odwołując się do tradycji mocno osadzonej
w historii i folklorze Birmy, ceremonia ukazuje wszystkim wizję baśniowego
awansu społecznego – nawet biedny chłopiec może zostać królem, gdy
postępuje właściwie, czyli zgodnie z naukami Buddy. Symbolem tej
cudownej przemiany są królewskie stroje dzieci i oznaki monarszej władzy
– parasole. W czasach królestwa pojawienie się w stroju nawet tylko
przypominającym strój noszony przez królów lub książąt oraz
wzniesienie nad sobą złotego parasola traktowane było jak zdrada stanu
i karane śmiercią. Do królów wolno było upodabniać się tylko na
scenie teatralnej i podczas ceremonii inicjacyjnej. Jednak to, co obecnie
wygląda na baśniową fantazję, wielokrotnie potwierdzała historia
Birmy. Istniała taka droga awansu, lecz była ona niezwykle krwawa.
Zwyczajem nowych władców było zabijanie
wszystkich pretendentów do tronu i ich rodzin, a często i służby.
Odbywało się to zaraz po koronacji. Mogło się zdarzyć, że po śmierci
bezdzietnego króla nie zostawał żaden prawowity następca tronu. I tu
przychodził czas na biednego chłopca ze wsi, jeśli tylko wyróżniał
się charyzmą, odwagą i zdolnościami. Wtedy, w sposób najbardziej
demokratyczny, mógł zostać wybrany królem, nawet gdy był zwykłym
ogrodnikiem. W ten sposób tron zdobyło paru naprawdę wybitnych władców
Birmy. Wydaje się jednak, że ta właśnie społecznie akceptowana,
demokratyczna „furtka do tronu” – namacalna wizja realizującej się
baśni – mogła być powodem nieustannych rebelii i krwawych walk
podjazdowych wszystkich przeciw wszystkim. Sprzyjała też rozwijaniu się
paranoi u ludzi będących na szczytach
władzy. Ceremonia ta pokazuje zarazem, że można być królem królów i
bez walki.
Opublikowano
za zgodą autora



Klasztor Nga Phe („Skaczącego Kota”), jezioro Inle.
Powrót na stronę główną
Archiwum
wiadomości 2008
rok | 2007
rok | 2006 rok
|
|