Amitaba - Buddyzm : Dharma : Nirwana



Strona głównaebook Wprowadzenie do buddyzmuTeksty buddyjskieMedytacjeMantry mp3LinkiSłownik buddyjskiOśrodki buddyjskieListy dyskusyjneMantraKoany zenŚwięta buddyjskieBuddyzm KatowicePolecane książki FAQGaleriaBlogKontakt

 

wolność wiedzie lud na barykady Świadomość  i wolność

Żaden system polityczny, społeczny czy gospodarczy nie zagwarantuje ludziom pełnego poszanowania ich praw, wolności czy zabezpieczenia bytu, jeśli sami ludzie niezależnie od statusu społecznego czy majątkowego nie wykażą się pewnym stopniem świadomości społecznej i moralnością na poziomie prawdziwego człowieka XXI w. Nie może być też mowy o "prawdziwej wolności" jeśli owa wolność pojmowana jest egoistycznie z pozycji tylko własnego interesu.

Żyjemy w społeczeństwach, jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni i tak naprawdę nasze interesy jako ludzi są zbieżne, no, chyba, że pod pojęciem interesu rozumiemy tylko zysk materialny i konsumpcję... Jeśli zakładamy, że chcemy być ludźmi wśród ludzi to istnieje dla nas tylko jeden rodzaj wolności, taki który nie pozwala robić co się tylko podoba, taki który daje prawa, ale też i duże obowiązki. To trudna wolność która każe szanować drugiego człowieka i jego prawo do wolności, która każe nad sobą pracować i panować nad własnym egoizmem.

"Wolność jest to prawo czynienia wszystkiego, co nie szkodzi innym." - Karol Marks

Tylko na takiej wolności można zbudować zdrowe humanistyczne społeczeństwo, wolność którą nam się teraz serwuje jest tylko wolnością ekonomiczną tworzącą podziały która odczłowiecza ludzi i niszczy jedność dając prawie nieograniczoną władzę nielicznym. 

Nic nie zwalnia człowieka z obowiązku myślenia i nic nie usprawiedliwia krzywdy wyrządzanej innym.

Wierzę, że ludzie z natury są dobrzy i tylko zewnętrzne uwarunkowania plus brak świadomości konsekwencji czynów sprawia, że nie zawsze godnie się zachowują i działają.

Niestety faktem jest, że tak się dzieje, zwłaszcza w systemie kapitalistycznym sprowadzającym wszystko i wszystkich do roli wskaźników ekonomicznych, zysku i straty, tworzy się wiele uwarunkowań i pokus do łamania norm międzyludzkich.

Nie twierdzę, że ludzie z premedytacją krzywdzą innych, (choć pewnie i to się zdarza), myślę, że krzywdy wyrządzane drugiemu człowiekowi i środowisku naturalnemu wynikają z pewnej alienacji i wyrwania człowieka z jego naturalnego środowiska, jakim jest przyroda i inni ludzie. Dzieje się to gdy jednostki wpadają w sidła systemu kapitalistycznego który odziera człowieka z wiary, wyższych ideałów a wyciąga to co negatywne - rządzę władzy, rządzę zysku, zastępując to co typowo ludzkie i niematerialne czystą materią - pieniądzem. Człowiek, który przed oczami ma owe przysłowiowe wskaźniki ekonomiczne i wykresy, a w głowie tylko jedną myśl – sukces – przestaje widzieć poza owymi wskaźnikami ludzi, którzy je tworzą i łatwo ulega wtedy własnemu egoizmowi... We własnym chorym sumieniu jest usprawiedliwiony, lub jeśli nie ma sumienia to nic nie zauważa.

W kapitalizmie interesy dwóch podstawowych grup społecznych – właścicieli i pracowników są sprzeczne z sobą – jak dowodził około 150 lat temu Karol Marks. W interesie pierwszej grupy leży  zawłaszczenie świata, który przecież należy do wszystkich ludzi, także tych w przyszłych pokoleniach i odsprzedania go z zyskiem tymże samym ludziom, następnie znowu zawłaszczenie i tak w kółko – w ten sposób świat staje się towarem.  zachód słońca nad lasami Ekwadoru Te zasady nie zmieniły się od czasów Marksa, zmieniła się natomiast ludzka świadomość i zatarły pozornie granice pomiędzy obydwiema grupami społecznymi. Dzięki wykształceniu i postępowi we wszystkich dziedzinach ludzkiej działalności ludzie zaczęli zauważać powiązania i zależności między sobą i środowiskiem naturalnym. (Nie odbyło się to tak całkiem bezboleśnie, na przestrzeni dziejów ludzie uświadamiali siebie nawzajem na różne sposoby...). Byłbym optymistą gdybym twierdził, że wszyscy nagle stali się społecznie i ekologicznie świadomi, ale chyba wystarczająca ilość doszła do takiego poziomu, bo wytworzyła się swoista równowaga pomiędzy interesami większego i mniejszego kapitału a interesem zwykłych ludzi. 

Tak mocno lansowana i dyskutowana idea globalizacji niesie z sobą duże zagrożenia, ale też duże możliwości. Do pewnego momentu wszystko idzie tak jak przepowiedział to K. Marks w swych dziełach o kapitaliźmie, ale żeby oddać sprawiedliwość globalizacji niesie ona też pewną nadzieję. To prawda, że społeczeństwa wchłaniane przez globalny kapitał są w pierwszym momencie wyzyskiwane, że niszczona jest gospodarka narodowa, ale na jej miejsce powstaje nowa, która w dłuższej perspektywie powinna przynieść poprawę warunków życia. Globalizacja niesie z sobą postęp technologiczny, który wymusza zmiany, np. zmiany w wykształceniu. To już nie jest wiek XIX, w którym robotnik był jedynie narzędziem do wykonywania najprostszych prac, teraz coraz bardziej potrzebni są ludzie wykształceni, którym trzeba więcej płacić i którzy nie pozwolą sobie na wyzysk. Zresztą godna płaca jest też w interesie klasy posiadającej, przecież ktoś musi kupować produkty. W interesie tej klasy jest też utrzymywanie takiego stanu rzeczy, w którym jest jak najmniej tzw. "wykluczonych". Nie mogą oni stanowić większości, bo rozsadziliby system od wewnątrz. W interesie kapitału leży utrzymanie stabilności, pokoju i pewnego poziomu dobrobytu we wchłanianych krajach bez tego, bowiem kapitał nie może się rozwijać. W takich warunkach powstają nowe szanse dla ludzi, przede wszystkim dla młodych i wykształconych, którzy chcą brać przyszłość w swoje ręce. Duża ilość kapitału w państwie sprawia, że człowiek odważny z pomysłami może łatwo zadbać sam o siebie. Każdy na swój dobrobyt musi zapracować sam. To jest ewolucja. 
Jest to sprawiedliwe o ile nie myli się sprawiedliwości z równością, bo na to w takim systemie nie ma szans. Zawsze będzie istniała pewna grupa ludzi biednych i nie radzących sobie w życiu z różnych powodów, ale w interesie całych społeczeństw leży to by była ona jak najmniejsza, społeczeństwo musi być solidarne i opiekować się takimi ludźmi. Społeczeństwa cały czas ewoluują i nie sądzę by swe istnienie mogły opierać na wyzysku większości przez mniejszość, na jakiejś dużej niesprawiedliwości.
Kraje, a nawet całe imperia oparte na wyzysku upadały rozsadzane przez wyzyskiwanych. Współcześni politycy i klasa posiadająca powinni to rozumieć, a przede wszystkim powinni rozumieć, że wszyscy jesteśmy od siebie zależni, że dobrem ogółu jest równowaga.
Zastanawia mnie tylko, co się stanie, gdy procesy globalizacji wchłoną już cały świat, czy wielki kapitał będzie chciał zachować równowagę - co łączy się z dużymi ustępstwami i jego osłabieniem, czy też nastąpią rewolucje? A może komunizm? 
Ja jednak wierzę, że ludzka świadomość rozwinie się do tego stopnia, że człowiek będzie widział dalej niż do czubka własnego nosa, że równowaga zostanie zachowana bez wielkich rewolucji i wielkiej ludzkiej krzywdy.

Jeśli chodzi o ekologie, to nadal nie jest tak różowo, co prawda wzrasta poziom świadomości ekologicznej wśród społeczeństw, tworzone są różnorakie inicjatywy i uregulowania proekologiczne, ale to ciągle za mało, w świecie wielkich interesów brak jest woli działania proekologicznego (USA), co jest zrozumiałe gdyż takie działania kosztują i to niemało. Zresztą problem jest nieco bardziej skomplikowany gdyż z każdej strony dotyka nas wszystkich jako konsumpcja, zatrudnienie i podstawowe wolności gwarantowane obywatelom. W każdym bądź razie większość działań proekologicznych powstała dzięki naciskom ze strony zwykłych ludzi zrzeszonych (lub nie) w różnych organizacjach ekologicznych, dzięki akcjom protestacyjnym i dzięki zwykłemu uświadamianiu np. poprzez media.

Niestety kapitalizm i globalna gospodarka mają tendencje przenoszenia produkcji do krajów, w których obywatele są mniej wykształceni, mniej zasobni i oczywiście mniej uświadomieni.

Globalna gospodarka wywiera globalny wpływ na ekosystem naszej planety i kiedyś (o ile nie już teraz), kroki, które trzeba będzie podjąć by powstrzymać negatywne zjawiska będą musiały być również globalne, tylko czy będzie nas wtedy na to stać?...

Demokratyczne społeczeństwa zachodu mogą same wybierać drogi, którymi podążą, mają potężne narzędzia wpływania na sposoby gospodarowania w ich kraju i w skali globalnej, są to wolny rynek, którym rządzi konsument i demokratyczne wybory własnych rządów (W Europie jeszcze Europarlament) Obydwa narzędzia są potężne, zwłaszcza ów wolny rynek w połączeniu ze świadomym bojkotem czy też sabotażem, łatwo sobie wyobrazić zakres takich powszechnych działań gdy się zauważy, że 80% wytwarzanych dóbr konsumują nasze, zachodnie społeczeństwa. To oczywiście wymaga powszechnej świadomości, odwagi i gotowości do pewnych poświęceń.

To my swoim sposobem życia, swymi codziennymi wyborami kształtujemy świat – ten najbliższy, za oknem i ten daleki gdzieś tam w Nigerii czy lasach deszczowych Brazylii.

To my powinniśmy rozpocząć rewolucję – rewolucję w umysłach, w naszym sposobie pojmowania świata. To, co teraz robimy, nasz konsumpcyjny styl życia bez oglądania się na skutki nie jest już tak nowoczesny w XXI wieku. Stać nas na to by tworzyć świat wedle naszej woli – świat nie tylko bardziej ludzki dla ludzi, ale też dla całej natury.

 

 

Poniższe prawdy powtarzane są nie od dziś przez różnych ludzi i być może stały się nieco oklepane. Mam jednak nadzieję, że nie stały się przez to mniej aktualne. Proponuję by każdy poświęcił, choć chwilę na ich rozwinięcie i zrozumienie tego, co z nich wynika.

 

1.    Wszyscy jesteśmy ludźmi, nie ma między nami zasadniczych różnic

2.    Mamy takie same prawa do życia, wolności i własnej godności.

3.    Mamy podobne pragnienia – pragniemy szczęścia i chcemy unikać cierpienia - i takie samo prawo do ich realizacji.

4.    Wszyscy jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni i od siebie zależni.

5.    Wszyscy żyjemy na jednej planecie i jesteśmy ściśle z nią związani i zależni od niej – NIE MAMY INNEJ

6.    Razem tworzymy potęgę, tak jak krople wody tworzą ogromny ocean.

7.    Gdy myślimy tylko o sobie to owa potęga rozpada się na słabe jednostki.

8.    Jeśli jeden człowiek nie reaguje (choćby w najmniejszym stopniu) na krzywdę drugiego człowieka staje się wtedy współwinnym owej krzywdy, która ośmielona może się rozplenić i dotknąć jego samego.

9.    Nie ma usprawiedliwienia dla tych, którzy krzywdzą świadomie innych ludzi.

10.  Każdy, kto tylko może powinien, chociaż czasami zrobić coś dla innych ludzi i dla środowiska. Okazji nie brakuje, bowiem ciągle coś się dzieje na świecie, ciągle gdzieś ludzie potrzebują pomocy. Bądźmy Solidarni.

 

 27.10.2005

 


 



 

Buddyzm